Miasto kontrastów i dychotomii – chyba tak najkrócej opisałabym Gdańsk. Ilekroć wybieram się na spacer, zadziwia mnie, że obok siebie współistnieją ruiny, zabytki i nowoczesne budowle, ekskluzywne lokale i obskurne podwórza, przeludnione uliczki i opuszczone tereny wokół stoczni, surowe cegły i pstrokate reklamy, chaos i porządek. To wszystko przenosi się na moje odczucia, więc czasem Gdańsk kocham, a czasem – nienawidzę.
4 maja 2015