Po fazie na truskawki przyszedł czas na maliny. Mam niepisaną zasadę, że staram się robić desery z owoców sezonowych, więc jeszcze kilka tygodni z malinami przed nami, ku mojej uciesze! Przepis tradycyjnie znalazłam na stronie Kwestia Smaku. Ciasto wyszło idealne, smakiem przypomina dobrze znane w mojej rodzinie tarty. Jedna ważna uwaga, warto wstrzymać się z dodaniem galaretki aż lekko stężeje. Ja się nieco pospieszyłam, przez co krem nieco wypłynął na zewnątrz. Tak czy inaczej urządziłam wspaniałą ucztę dla podniebienia. Polecam, zwłaszcza w połączeniu z kawą i dobrą lekturą 🙂
14 sierpnia 2016