To jedno z tych ciast, które smakuje wszystkim, pięknie wygląda i na dodatek można robić je z różnymi owocami. Do tej pory próbowałam truskawek, borówek i brzoskwiń. Pierwsze zdecydowanie najbardziej mi odpowiadają, w konfiguracji z serkiem mascarpone i bitą śmietaną są jak Tom i Jerry, jak Bonnie i Clyde, jak Tommy Lee Jones w „Ściaganym” 😉
Spód to sprawdzony przepis na tartę:
200 g mąki tortowej
3 łyżki cukru pudru
100 g schłodzonego masła lub Kasi
1 jajko
1 cukier wanilinowy
Wszystkie składniki zagniatamy, następnie ciasto wkładamy na godzinę do lodówki.
Międzyczasie przygotowujemy krem:
500 g serka mascarpone
125 g (pół szklanki) schłodzonej śmietanki 30% lub 36%
5 łyżek cukru
1 cukier wanilinowy
Najpierw ubijamy śmietanę, następnie dodajemy serek, cukier i cukier wanilinowy. Gdy krem jest już gotowy, wstawiamy go do lodówki, do schłodzenia.
Po godzinie wyjmujemy ciasto z lodówki, rozwałkowujemy i przekładamy do nasmarowanej tłuszczem i posypanej bułką tartą lub kaszą manną formy do tarty. Nakłuwamy je dokładnie widelcem.
Ciasto przykrywamy papierem do pieczenia i obciążamy grochem lub migdałami, by zbyt nie urosło. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i pieczemy przez 15 minut, następnie zdejmujemy obciążenie wraz z papierem i pieczemy przez kolejne 10 minut, aż się zarumieni.
Gotowy spód odstawiamy do ostygnięcia, potem smarujemy kremem i ozdabiamy truskawkami przekrojonymi na pół (około pół kilograma owoców).
Lojalnie ostrzegam: ten deser znika zanim zdążysz policzyć do dziesięciu, trudno go sobie odmówić, cieszy oczy i podniebienia 🙂
Smacznego!