19 października 2017

Pregnancy in the UK

Niezwykły czas, zarówno dla kobiety, jak i jej partnera. Zmienia się wszystko albo prawie wszystko. Uczysz się siebie, wyrabiasz pokłady cierpliwości, poznajesz swoje ciało i kształtujesz charakter. Dostrzegasz pewne cechy otoczenia i aspekty życia, które wcześniej były dla ciebie niezauważalne, bądź nieistotne. Budujesz głębszą i pełniejszą relację z partnerem. Otwiera się przed Tobą wiele nowych perspektyw, ale sporo możliwości się zamyka. Jedne tylko na pewien czas, inne bezpowrotnie. Co się zmieniło przez te mityczne dziewięć miesięcy? Całkiem sporo…

It is an unique time for a woman and her partner. Everything or almost everything changes. You learn more about yourself, become more patient, your learn your body and your character is shaping. You start seeing aspects of life, that weren’t so clear or important before. You build a deeper and fuller relationship with your partner. New perspectives open, but a lot of possibilities are shutting down. Some just for now, other irrevocably. What has changed during these magical 9 months? A lot…

Praca / Work
W moim przypadku wszystko ułożyło się korzystnie. Na szczęście w miarę dobrze znosiłam pierwszy trymestr ciąży, obyło się bez objawów uprzykrzających życie. Mogłam w miarę normalnie funkcjonować, przy wsparciu znajomych, wyrozumiałym szefom, szybko zmieniłam stanowisko, tocząc żywot pracownika biurowego. Dzięki temu mogłam być aktywna do siódmego miesiąca, w którym to rozpoczęłam przepisowy urlop macierzyński.

In my case everything turned out favourably for me. I was lucky, I felt pretty good in my first trimester, no symptoms that made may life miserable. I was able to function thanks to my good friends and tolerant managers I changed my workplace and started an office life. Thanks to that change I could be active till the 7 month of pregnancy, in which I started my regular maternity leave.

Dom / Home
Tu zdecydowanie zmieniła się moja rola. Prawie wszystkie obowiązki przejął na siebie mój mąż, który jest mistrzem strategii i opanowywania chaosu. Dobrą organizację, planowanie i utrzymywanie porządku ma w jednym paluszku. Przyjście na świat Franka przyspieszyło naszą decyzję o przeprowadzce. Ten temat również ogarnął w całości Maciek. Naprawdę tacy mężczyźni istnieją 🙂 Moje obowiązki domowe ograniczyły się do drobnych prac porządkowych, zakupów internetowych i gotowania. Tym samym mogłam skupić się na tym, co naprawdę lubię – wymyślaniu potraw i deserów.

In this case my role definitely changed. My husband, who is a master in strategy and controlling chaos, took almost all chores. Good management, planning and keeping the house clean is something he has at his fingertips. Franks’ arrival in our live, quickened moving day for us. This was all arranged by Maciek. Believe me, men like that exist 🙂 My chores were only a small cleaning up, online shopping and cooking. At the same time I could focus on what I love the most – that is creating new dishes and deserts.

Ciało / Body
W związku z tym, że pozostałam aktywna praktycznie przez całą ciążę (dopiero w dziewiątym miesiącu musiałam trochę zwolnić), nie uskarżałam się na jakieś straszne dolegliwości. Co prawda w ostatnich tygodniach założenie butów lub pomalowanie paznokci u stóp stanowiło nie lada wyczyn. Na szczęście nie zwiększyła się drastycznie moja waga, więc liczę na to, że powrót do formy będzie w miarę bezbolesny 🙂 Zdecydowanie dbałam o pielęgnację, z uporem maniaka wmasowywałam w siebie naturalne oleje: kokosowy, migdałowy i z pestek winogron, teraz wiem, że było warto – efekt jest spektakularny – brak rozstępów 😉

Just because I’ve stayed active almost all pregnancy (I had to slow down in the 9 month) I didn’t have some horrible complaints. Truth to be told, putting on shoes or painting toenails was a big accomplishment for me. Thank goodness I didn’t gain a lot of weight, that is why I hope that returning to my figure will be painless. I cared for my body with massaging natural oils: coconut, almond, grape seeds, now I know it’s been worth it – what a great effect – I have no stretch marks 😉

Dieta / Diet
Na co dzień staram się jadać zdrowo. Jestem uzależniona od warzyw i owoców, więc ciąża nie zmieniła wiele w moim jadłospisie. Może jedynie to, że na jakiś czas zrezygnowałam z picia kawy i herbaty, ponownie wróciłam do mleka i produktów mlecznych, przez pierwsze miesiące unikałam napojów gazowanych, z czasem robiłam drobne wyjątki i tu muszę przyznać się do żywieniowych grzechów, które wywoływały we mnie wyrzuty sumienia 😉 Nigdy w życiu nie zjadłam jednak takich ilości nektarynek, brzoskwiń, arbuzów, truskawek i jabłek, jak podczas tych dziewięciu miesięcy. Oczywiście racjonalne, częste posiłki, odpowiedni poziom nawodnienia organizmu były priorytetami. Od pierwszych dni ciąży suplementowałam kwas foliowy, następnie szczególnie dbałam o jedzenie produktów bogatych w kwasy OMEGA-3 i żelazo, ponieważ mam wybitną skłonność do anemii. Zdarzały mi się jakieś żywieniowe wpadki i dziwne zachcianki. Przez pierwszy trymestr czułam kompletną niechęć do słodyczy, za to zajadałam się kiszoną kapustą 😉 Efekt był taki, że przez trzy miesiące wciąż utrzymywałam wagę w granicach 51 kg. Za to nadrobiłam nieco zaległości w drugim trymestrze, w którym zdecydowanie poprawił mi się apetyt 😉 Nie odmawiałam sobie przyjemności jedzenia ulubionych potraw, ale wszystko z głową, unikałam oczywiście produktów niewskazanych dla kobiet w ciąży.

I try to eat healthy. I’m addicted to vegetables and fruit, so pregnancy didn’t change much in my diet. I stopped drinking coffee and tea and I returned to milk and dairy, in the first months I avoided sodas – sometimes I made small exceptions and had some guilty pleasures 😉 Never before in my life, had I eaten so many nectarines, peaches, watermelons, strawberries and apples than during these 9 months. Of course rational meals and hydrating were a priority. From the first days I supplemented a folic acid, and products with Omega-3 and iron, because I am extremely anaemic. I had some weird whims. During the first trimester I had aversion for sweets, but loved me some sauerkraut. Thanks to that during 3 months I weighed 51 kilograms. But it all started in the second trimester, when my appetite got better. I ate it all, but avoided the products unadvised for pregnant women.

Garderoba / Wardrobe
Tu temat, który mnie przerażał. Obawiałam się, że będę musiała kompletnie zmienić swój styl, zrezygnować z ulubionych ubrań na rzecz kolekcji ”maternity” dostępnych w sieciówkach. Na szczęście było inaczej. Dzięki temu, że posiadam w szafie wiele basiców, dobrej jakości tkanin i przede wszystkim oversizowych krojów, których mistrzami okazały się głównie trzy marki: Acne Studios, COS i Numph, przez pierwsze 6 miesięcy nie kupowałam prawie żadnych dodatkowych ubrań. Z czasem postawiłam na skinny jeans z kolekcji Maternity Topshop, które posłużyły mi praktycznie przez całą ciążę. Poza tym dokupiłam kilka sukienek, legginsów, longsleevów, bieliznę i tym sposobem w mojej szafie nie będzie zalegać niepotrzebna odzież. Ogólnie ze względu na design, funkcjonalność i wykonanie najbardziej odpowiadały mi ubrania z Topshopu i nimi uzupełniałam garderobę, w drugiej kolejności przyszedł z ratunkiem poczciwy H&M. Nie kupowałam nic z firm, które są dedykowane tylko i wyłącznie kobietom w ciąży. Oczywiście przede wszystkim stawiałam na komfort i wygodę, więc liczyły się naturalne materiały, niekrępujące ciała fasony.

This frightened me. I was scared that I would have to completely change my style, put away my favourite clothes in order to star wearing „maternity” collections from a high street stores. I was lucky I didn’t had to. Just because I have a lot of good quality, oversized basic clothes from masters like: Acne Studios, COS and Numph for first 6 months I didn’t have to buy any additional clothes. In time I bought skinny jeans from Topshop maternity collection, that I wore during the whole pregnancy. Additionally I got some dresses, leggings, longsleeves and underwear so no unnecessary clothes will be left in my closet. Generally speaking in terms of design, functionality and execution I preferred Topshop and as a second option I had H&M. I didn’t buy anything from brands that design for pregnant women. Comfort and convenience came first so I went with natural fabrics and oversized cuts.

pregnant life pregnancy by Fashion Art Media

Lifestyle
Całkowicie zrezygnowałam z lotów samolotem, zminimalizowałam ilość długich podróży samochodem. Postawiliśmy głównie na road tripy – Peek District, Seven Sisters i Eastbourne. Poza tym dominowały krótkie spacery, podróże po okolicy, nie odmawiałam sobie również wizyt w kinie 🙂

I totally stopped flying and minimised long drives. We had few road trips – Peek District, Seven Sisters and Eastbourne. Moreover we walked, travelled around the area and went to the movies 🙂

Aplikacje / Apps
W sieci jest naprawdę wiele aplikacji dostępnych na smartfony, które ułatwiają przejście przez ciążę, zwłaszcza, gdy doświadczasz tego stanu pierwszy raz. Wypróbowałam kilka z nich, ale najbardziej odpowiadała mi Happy Baby, co istotne – w angielskiej wersji. Ładna grafika, precyzyjne opisanie zmian zachodzących w kobiecym ciele i rozwoju dziecka tydzień po tygodniu, ale przede wszystkim nauka specjalistycznego, medycznego języka. Poznałam wiele słówek i terminów, których nigdy bym się nie nauczyła, gdyby nie ta aplikacja. Ogromny plus za to, bo naprawdę ułatwiło mi to komunikację z personelem medycznym. Polecam opcję MUM, niebawem zamierzam wypróbować wersję BABY. Mam nadzieję, że będzie miała równie przyjazny interfejs i sporo ciekawych funkcjonalności.

There are many fun apps for your phone that make pregnancy easier, specially when it is your first. My favourite of many is Happy Baby – English version. Nice graphics, precisely described changes in woman’s body and child growth week after week, but most importantly ability to know medial terms in English. I’ve learned many words and phrases that helped me in communicating with medial personnel. I recommend MUM option, soon I will try BABY. I hope it will have a nice interface and it will be functional.

Zmiany we mnie / Changes in me
Postanowiłam, że ten okres wykorzystam przede wszystkim dla siebie. Było wiele czasu na przemyślenia i planowanie przyszłości. Dokonałam wielu przewartościowań, zrozumiałam, że pewne rzeczy, którymi zamartwiałam się przed ciążą, nie są tego warte. Jeszcze bardziej doceniłam miłość bliskich i wsparcie przyjaciół. Podczas urlopu macierzyńskiego znalazłam czas na nowe lektury, edukację, rozpoczęłam kurs MasterClass Bloger&Biznes Jason Hunt. Odkryłam w sobie ogromne pokłady cierpliwości, o które siebie nigdy nie podejrzewałam, zwiększyła się moja dojrzałość, ale i świadomość ograniczeń. Bardzo namacalnie doświadczyłam, czym jest cud życia i magia kreacji, z satysfakcją i podziwem przyglądałam się, jak z dnia na dzień rozwija się we mnie nowe istnienie. Obserwowałam pierwsze ruchy naszego synka, zmianę własnego ciała. Doświadczyłam nowego rodzaju spełnienia, kobiecości, seksualności. Ciąża pomogła mi się wyciszyć, poczuć wewnętrzny spokój, żyć powoli.

I’ve decided that this time will be my time so I planned the future. I reevaluated my life and realised that many things that I’ve worried before pregnancy, don’t matter now. I’ve appreciated even more my loving family and support of friends. During maternity leave I found time for reading, education – I’ve picked up MasterClass Bloger&Biznes Jason Hunt. I discovered new levels of patients and became more mature, but also aware of my limits. I substantially experienced the wonder and magic of life, because every day I saw how a new life is growing inside of me. I experienced my son first moves and change in my body. I’ve experienced new fulfilment, womanhood and sexuality. Being pregnant helped me to calm down, feel the harmony and slow down.

Wyprawka / Baby Essentials
I tu temat, który autentycznie mnie wykończył. Zaczynało się kolorowo i idyllicznie. Bowiem cóż może być piękniejszego od oglądania godzinami uroczych ubranek dla noworodków i niemowląt, kupowania słodkich akcesoriów i urządzania pokoju dla maleństwa? Po kilku miesiącach researchu i zakupów, poznania chyba wszystkich dostępnych na rynku marek, konsultacjach z młodymi mamami, czytaniu recenzji produktów, udało mi się ogarnąć temat. Na moje szczęście jest internet. Gdybym miała wszystko kupować w stacjonarnych sklepach, na bank już na starcie ogłosiłabym kapitulację! Ograniczyliśmy się do minimum, nie kupowaliśmy żadnych zabawek, gadżetów, wiele rzeczy dostaliśmy od przyjaciół. Starałam się nie ulegać pokusom, reklamom i zminimalizować ilość przedmiotów, które będą otaczać Franka w pierwszych miesiącach życia. I tak znów postawiłam przede wszystkim na komfort, czyli naturalne tkaniny, funkcjonalne rozwiązania – proste kroje, łatwe do zakładania (na chinosy, szelki i kapelusze jeszcze przyjdzie czas ;)).

And now we come to the part that made me imbalanced. It all started colourful and idyllic. What else than hours of watching, cute, tiny clothes for newborns, buying sweet accessories and decorating the nursery. After few months of research, shopping from almost every brand available on the market, consulting with young mums and reading product reviews I managed to get it right. Thank god for the internet. If I had to buy everything stationary, I’ve would already quit! We limited ourselves to the basic minimum, we didn’t buy any toys, gadgets, we got a lot of stuff from friends. I try not to be tempted by commercials and minimise the number of items that will surround Frank in first months of his life. And so, once again I’ve put comfort first – natural fabrics, functional solutions – simple designs, easy to put on (there will be time for slacks with suspenders and a hat ;-))

Torba do szpitala / Hospital bag
To kolejny temat, który spędzał mi sen z powiek, zapewne dlatego, że znałam opowieści dziwnej treści dotyczące pakowania torby do polskiego szpitala. Mam wrażenie, że w Anglii mimo wszystko ten proces jest ułatwiony, chociażby dzięki temu, że nie ma konieczności pakowania takich przedmiotów jak własne sztućce 😉 Poza tym jeśli poród odbywa się naturalnie i bez komplikacji, możliwe jest wypisanie się ze szpitala już po sześciu godzinach. Każda placówka na swojej stronie internetowej posiada listę niezbędników dla przyszłej mamy i noworodka. Za przygotowywanie mojej szpitalnej wyprawki zabrałam się w 32 tygodniu ciąży. Doszłam do wniosku, że dobrze zredukować ilość rzeczy do tych naprawdę niezbędnych, bez których nie sposób się obejść. Nie ma sensu zabierać ze sobą ubrań, książek czy sprzętów, na których będą gromadzić się szpitalne bakterie. W mojej torbie znalazły się przedmioty, które w razie potrzeby mogę wyrzucić i nie będzie mi ich szkoda lub takie, które będę mogła wyprać w 90 stopniach w pralce. I tylko te, które zamierzam wykorzystać.

That is what made my night sleepless, surely because I know weird stories about packing for a Polish hospital. I get the impression that in England it is a lot of easier, maybe because of the fact that a woman doesn’t have to pack her own cutlery:-) Moreover if the labour is natural and without complications, a woman leaves the hospital after 6 hours. Every hospital puts the essential checklist for the mother on their website. I started preparing my hospital bag in the 32 week of pregnancy. I’ve decide that I will go only with the basic essentials. Makes no sense to take clothes, books, and items that will only get bacteria. I packed items that are disposable and throwing them away wont be a lost, items that I will wash in 90 degrees and only the one I will use.

hospital bag

Ciąża w UK / Pregnancy in the UK
Nigdy nie przypuszczałam, że będę rodzić poza Polską. W ogóle perspektywa ciąży zagranicą budziła moje obawy. Jednak życie układa się nie zawsze zgodnie z zakładanymi scenariuszami. Kiedy zobaczyłam dwie wyraźne kreski na teście ciążowym, poczułam radość i wzruszenie, ale za chwilę pojawiły się pytania i wątpliwości, jak to będzie? O ciąży w UK nie wiedziałam nic albo prawie nic. Moja wiedza ograniczała się do doświadczeń przyjaciółki, która kilka miesięcy wcześniej urodziła w Wielkiej Brytanii córeczkę. Niewiele, a jednak na początek bardzo dużo. To właśnie Aga była moją przewodniczką przez całą ciążę. Dzięki niej czułam się pewniej i bezpieczniej, miałam możliwość konsultacji pewnych decyzji i rozwiązań, co niewątpliwie wpłynęło na mój komfort psychiczny. Ciąża w Wielkiej Brytanii jest postrzegana nieco inaczej niż w Polsce. Z podstawowych różnic warto podkreślić podejście pracodawców, personelu medycznego i społeczeństwa do ciężarnych kobiet. W Anglii przeważnie przyszłe matki pracują do siódmego lub ósmego miesiąca ciąży. Statutowo najszybciej można przejść na urlop macierzyński jedenaście tygodni przed datą spodziewanego porodu. W pierwszych miesiącach ciąża traktowana jest z ogromnym dystansem. Każdy zakłada, że istnieje duże ryzyko poronienia, wizyta stwierdzająca ciążę nie odbywa się u ginekologa, tylko u położnej. I tak przez 9 miesięcy nie chodzi się regularnie do lekarza, lecz właśnie do midwife. Nie licząc mojej pierwszej wizyty w polskiej klinice, miałam tylko jedno spotkanie z lekarzem prowadzącym w szpitalu, w którym będę rodzić. W związku z tym, że nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości podczas dwóch skanów (taka ilość USG obowiązuje w UK), nie było potrzeby innych konsultacji. Całą ciążę monitorowała tylko położna i endokrynolog (ale to tylko indywidualna kwestia, ponieważ mam problemy z tarczycą). Ogólnie nie mogę narzekać na opiekę medyczną, każdorazowo uzyskiwałam odpowiedzi na wszelkie pytania, wyjaśnienia procedur, spotykałam się z kompetencją i przyjaznym podejściem. Mam wrażenie, że taki system zmniejsza poziom stresu ciężarnej, ogranicza interwencję w organizm, nie zmusza do ciągłych wizyt w gabinecie ginekologicznym, które niewątpliwie do przyjemności nie należą. Świetnym rozwiązaniem jest Green Pregnancy Notes – taka rozbudowana karta ciąży, do której zawsze miałam wgląd, w niej znajdowały się adnotacje z wszystkich badań i wizyt u personelu medycznego, zaświadczenia o odbytych kursach i szkole rodzenia, plan porodu etc. Poza tym ciężarne otrzymują cały pakiet rozmaitych próbek produktów, począwszy od poradników, przez kremy, oliwki, pieluszki. Póki co moje doświadczenia oceniam bardzo pozytywnie, zobaczymy, co powiem po porodzie, ale staram się być dobrej myśli. Jeśli zdecydujemy się na kolejne dziecko, na pewno będzie mi łatwiej. W każdym razie ponownie chciałabym przejść przez te 9 miesięcy zgodnie z systemem oferowanym w UK. Bardzo mi odpowiada takie podejście, w mojej opinii – im mniej ingerencji w kobiecy organizm, tym lepiej.

I never assumed, that I will give birth outside Poland. Having a baby abroad made me feel anxious. But life doesn’t always go as we plan it. When I saw two marks on the pregnancy test, I felt happy and emotional. But after a while a lot of questions and doubts came to my mind. How it all will turn out? I didn’t know a lot about pregnancy in the UK. All I heard was from my friend, that gave birth to a baby girl here. Not much, but still some help. Aga was my mentor through all pregnancy. Thanks to her support I felt save and comfortable, I had a chance to consult some decisions and solutions, that made me feel safe. Pregnancy in the UK is approached differently than in Poland. The basic difference is the employers, medical personnel and societies attitude towards pregnant women. In England, future mothers usually work till the 7 or 8 month of pregnancy. According to the law one can leave for maternity 11 weeks before giving birth. In the first months, pregnancy is taken with reserve here and it’s because of the risk of miscarriage. A visit confirming the pregnancy isn’t with a doctors, just with a midwife. And so during 9 months you don’t do regular visits, you only see the midwife. Apart from my first visit in a Polish clinic, I had only one doctor’s appointment in the hospital that I will give birth in. Because my two ultrasound results were good (in the UK you take only two) there was no need for consultations. My whole pregnancy was monitored by a midwife and an endocrinologist (because I have thyroid problems). I can’t say a bad word on health care here, every time I got answers for my questions, procedures where explained, I saw competent and friendly staff. I feel that this approach is lowing the stress levels, isn’t that body invasive and lowers the number of visits at the doctors office – that are not the most pleasant things in life. A Green Pregnancy Notes is a pregnancy file, that I always could look into for all the test results, visits, birth classes, birth plan etc. Pregnant women also get a lot of samples, helping books, lotions, oils and nappies. So far my experience is very positive, but let’s wait for the birth. If we decide on having a second baby surely it will be easier. But I will definitely like to have it in the UK system. I am very satisfied with the approach here and it goes with what I believe in – less intervention in woman’s body than better.

Na początku ciąży te 9 miesięcy wydawały się wiecznością. Z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że przypominały wspinaczkę na Mount Everest. Z każdym dniem było coraz trudniej, ale obiecujący finał dodawał energii, nawet w największych chwilach zwątpienia. Pomimo przygotowania fizycznego i psychicznego, pojawiały się niespodzianki, zaskoczenia, drobne komplikacje czy utrudnienia. Nie był to tylko i wyłącznie idylliczny czas. Niejednokrotnie towarzyszyły mi obawy, gorsze chwile czy spadek energii lub wiary we własne możliwości. Na szczęście przy boku miałam zawsze wspierającego i kochającego partnera, którego wyrozumiałość i cierpliwość sięgały zenitu. Z perspektywy końca i zbliżania się na szczyt mogę stwierdzić, że ten czas bardzo mnie zmienił. Uświadomił mi, że sukcesy zawodowe, osiągnięcia w rozmaitych dziedzinach, kolejne etapy edukacji akademickiej nie dadzą tego, co szkoła życia. Cieszę się, że mogłam przejść przez ten czas przemian, doświadczyć nowych uczuć, lepiej poznać własne ciało i zrozumieć pewne ludzkie mechanizmy, obudować nasz związek kolejnymi trwałymi warstwami i pojąć zachowania, reakcje, do których nie miałam wcześniej dostępu. Czeka mnie jeszcze poród, który budzi lęk i obawy. Postaram się  podejść do tematu zadaniowo i przede wszystkim słuchać własnego ciała. Mimo mojego zamiłowania do robienia rozległych planów, tego dnia nie jestem w stanie wyreżyserować, muszę pozwolić sobie na dużą dozę spontaniczności i improwizacji. Niebawem zacznie się kompletnie nowa przygoda, jazda bez trzymanki, podróże przez ”drogę mleczną”, lot w kosmos nowych doświadczeń, karuzela wyzwań, wachlarz niespodzianek. Trzymajcie kciuki! 🙂

At the beginning, the 9 months of pregnancy felt like eternity. From the perspective I can compare it to climbing Mount Everest. Every day has been harder and harder, but a wonderful finale gave me positive energy. Despite physical and mental preparation we had some ups and downs, small complications and difficulties. It wasn’t only idyllic time. I had myself doubts and low energy. Luckily all the way I had my supportive and loving partner beside me, whose indulgence and patience went to a 100% level. I can tell you that this time changed me. Made me think that professional success, achievements, academic education won’t give you the same as the school of life. I am very happy that I could experience this process of change and new emotions, know my body better and understand some human mechanisms, put some new stable layers on my relationship and understand behaviours, reactions that I didn’t have access to before. I still have a childbirth ahead of me. That gives me anxiety. But I think I will take it as a task and listen to my body. Despite my love for making plans, I won’t be able to direct this day. I have to let myself to be spontaneous and improvise. Soon I will start a new adventure in life, a rollercoaster ride, a ”milky way” travel, a flight into space of new experiences, a wheel of challenges and new range of surprises. Keep your fingers crossed! 🙂